Rzut okiem

Posted Sierpień 17th, 2010 in Blog by Hanna Nikodemska

Krzyż a sprawa polska

Sytuacja z krzyżem jest jedną z tych, które upewniają mnie, że lecimy już na oparach zdrowego rozsądku. Media pełne rozważań, co z tym krzyżem, co z pomnikiem, co z męczeńską śmiercią polityków – wszystko splątane w supeł nonsensów.

W kraju dotkniętym wielką powodzią, w którym ludzie stracili dobytek, dach nad głową i brakuje im wszystkiego do przetrwania, a zima blisko, cała medialna uwaga skoncentrowana jest na symbolach religijnych i wypadku komunikacyjnym, który na pewno jest nieszczęściem – jak każdy wypadek komunikacyjny. Nie stawiamy ofiarom wypadków pomników, choć liczba krzyży przy drogach ciągle rośnie i prowokuje niektórych cudzoziemców do zadawania pytań w rodzaju – czy Polacy chowają zmarłych przy drogach?

Wobec wypadków komunikacyjnych jak się okazuje nawet immunitet dyplomatyczny nie zawsze pomaga, śmierć w wypadku nie jest ani męczeńska, ani bohaterska – jest przypadkowa, przedwczesna, jest nieszczęściem dla bliskich. Nie tak dawno w wypadku komunikacyjnym zginął Bronisław Gieremek. Mówiono wówczas o tragedii, ale nie o męczeństwie i bohaterstwie. Wypadek pod Smoleńskiem jest tylko wypadkiem, choć tragicznym, jest też pretekstem do refleksji i zmiany sposobu podróżowania osób ważnych dla państwa. Wszystkie korporacje wiedzą, że nie pakuje się całego zarządu do jednego samolotu, bo odtwarzanie wiedzy tych ludzi i ich doświadczenia za dużo kosztuje. Nasi politycy muszą się tego dopiero nauczyć, bo do tej pory bezkarnie jeżdżą pod prąd, po pijanemu, wbrew przepisom, pewni bezkarności zapewnianej przez immunitet.

Krzyż z symbolu religijnego staje się powoli symbolem arogancji i nietolerancji. Choćby  w Warszawie mamy nie tylko kościoły, jest przecież cerkiew, synagoga, meczet i buddyjska gompa – wbrew temu, co się głosi, nie jesteśmy monolitem religijnym. Czy każda z tych wspólnot religijnych ma wystawić swój symbol pod pałacem prezydenckim? Czy może zająć się powinna tym, co te symbole reprezentują dla każdej religii – rozwojem duchowym?

Może warto zacząć myśleć o sprawach ważnych – gospodarce? Służbie zdrowia? Oświacie? Pomocy dla powodzian? Jest wiele spraw, nad którymi można by się pochylić, które warte są uwagi głowy państwa i pieniędzy podatników.

Bardzo inspirujące pytanie – czym się kierować przy wyborze terapeuty?

A zwłaszcza inspirujące odpowiedzi życzliwych doradców. Na przykład taka – nie może mieć żadnego „psych” w nazwie. Wyjaśnienie – psychika to delikatna materia i przyznawać się, że coś z nią nie tak, to wstydliwa sprawa.

Lub kolejna lista kryteriów wyboru: .

Płeć – oczywiście, dla niektórych płeć jest ważna i musi to być osoba tej samej płci, lub płci przeciwnej – dla mnie osobiście mógłby to być ufoludek o nieznanej orientacji, byle miał warsztat wystarczający, aby skutecznie pomagać.

Wiek – preferujemy doświadczenie, czy stawiamy na młodość? Żyjemy w kulturze nastolatków, dla nich są chipsy, marzenia, reklamy, skoki na bungee, kariera. Nastolatki jednak, jak wszyscy, nieuchronnie zamieniają się z czasem w trzydziesto i czterdziestolatków, a potem osiągają  półwiecze i idą dalej.  Zbierają po drodze różne doświadczenia, spotykają ich rozczarowania i zawody, odnoszą sukcesy. Jednym słowem ich perspektywa patrzenia na relacje poszerza się i pogłębia, o ile tylko wyciągają z tego wszystkiego wnioski i analizują przyczyny. Trzeba bowiem nie tylko się starzeć, ale i dojrzewać i nabierać mądrości. W Chinach starość kojarzy się właśnie z dojrzałością i mądrością, dlatego jest otaczana szacunkiem. U nas starość to Alzheimer, demencja i upierdliwe zrzędzenie.

Polecenie znajomych – bardzo dobry pomysł, jeśli tylko znajomi zechcą się przyznać, że korzystają z tego typu pomocy. A z tym jest bardzo różnie. Często terapia jest utrzymywana w tajemnicy, jak wstydliwy sekret. Zresztą, miło zaskoczyć znajomych nagłym rozkwitem, ujawnionym znienacka potencjałem i skromnie przypisać sobie wszystkie olśnienia, które do tego doprowadziły.

Prezentowana szkoła – szkół terapeutycznych jest bez liku. Każda obiecuje rezultaty i sukces. Jak ktoś zdesperowany i w potrzebie ma zorientować się w tym gąszczu obietnic i zachęt? Poznać metody szkół? Których? Wszystkich? Gdyby zgeneralizować tę radę, to żeby zatrudnić hydraulika musiałabym zgłębić tajniki kanalizacji i wiedzieć dokładnie, czy wystarczy wymienić uszczelkę, czy należy kupić nową armaturę. Gdybym wiedziała to wszystko, sama naprawiłabym to, co popsute. Musiałabym też kupić odpowiednie narzędzia i wierzyć w szczęście początkującego.

Przypomina to osobę, która przeczytała kolejny poradnik „Jak osiągnąć sukces w cztery tygodnie”, pisze afirmacje w specjalnym zeszycie i czeka na cud.

Terapia/ coaching to szczególny rodzaj kontaktu między terapeutą/ coachem i klientem. Wymaga otwartości i szczerości od obydwu stron. Konieczne jest zaufanie i motywacja do zmiany. Przecież klient nie zjawia się dlatego, że coś działa, ale dlatego właśnie, że przestało, jest niewystarczające. Na pierwszej sesji określa się zadania i warunki wykonania – czas, terminy, sposób pracy, warunki współpracy (punktualność, wykonywanie zadań etc). Jak przy każdej realizacji projektu. To jest pierwsza „warstwa” tego tortu pierwszego spotkania. W drugiej odbywa się analiza –u klienta – czy podejmę się współpracy, czy czuję się bezpiecznie, czy warunki mi odpowiadają, czy decyduję się na dłuższy kontakt z tą konkretną osobą i czy w moich oczach jest na tyle kompetentna, że wierzę w jej skuteczną pomoc?

Terapeuta też zadaje sobie pytania – czy podejmę się pracy z tą osobą?

Na ogół odpowiedzi na pytania nie zadane decydują o tym, czy współpraca dojdzie do skutku.

Pozdrawiam

Bezwład myślowy

Długo rozmawiałam dzisiaj o bezwładzie nawyków myślowych, które powodują powtarzanie tych samych zachowań. Głownie chodziło o to, że zachowania te zawsze prowadzą do jednego i tego samego miejsca. Ślepego zaułka. A jednak jakieś fatum na skrzyżowaniu myślowym zawsze doprowadza do tego, że bezbłędnie wybieramy stale tę samą drogę. Zupełnie jak blondynka, która trafia samochodem w mur i tłumaczy się policjantowi. Policjant pyta – jak to się stało? Nie widziała pani tego muru?

A blondynka odpowiada – widziałam. Trąbiłam!

Nawyki mogą dotyczyć właściwie wszystkich dziedzin życia – relacji z bliskimi, dalszymi znajomymi, z pracą, z szefem. Warianty zachowań mogą być różne – dzięki temu zawsze dajemy się nabrać na ten sam stary numer i znowu lądujemy w ślepym zaułku.

Efekt jest zawsze ten sam – rozczarowanie i wielkie zdziwienie – jak mogło mi się to znowu przytrafić?! Inwestujemy tak dużo energii, żeby wreszcie dojść gdzie indziej. Tak bardzo chcemy w końcu iść nową drogą, analizujemy drobiazgowo wszystkie etapy drogi. Nic nie wskazywało, że znowu tu trafimy. A jednak!